sobota, 6 października 2007
Stoje na krawędzi czasów
Dziś założyłem swój profil na myspace. Tak powoli zaczynam upubliczniać kreacje mego alter-ego;) . Jednak bardzo powoli, cóż takie warunki, ale bywały dużo gorsze. Przyszłość nadal niepewna a w nachodzącym tygodniu tyle absurdalnych jednak ważnych spraw, juz czuje jak zaczynają walić się na mnie. Toteż przygotowania czynie już teraz, jednak przybywa do mnie coraz więcej negatywnych emocji w efekcie już głaszcze mnie lęk, mój wierny towarzysz. W najblizszym czasie tak wiele może się pozmieniać w ciągu mego istnienia.Na lepsze czy na gorsze nie mam pojęcia. A na ta chwilę muszę kontynuować czynności fizyczno-prymitywne. Taki to los. Jeśli ktos to czyta,niech napiszę mi cokolwiek, jak dotąd zero komentarzy, a przecież nie jestem sam na tym portalu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

3 komentarze:
Dziękuję również...
i pozdrawiam.
Mój ukochany diabełku
Im głębiej zanurzam się w tobie tym bardziej dostrzegam nasze zagubienie..
Z masochistycznym zapałem śledzę wszystko co piszesz na blogach i myspace’ch ,aby nocą w zakrwawionej koszuli kosztować odrobiny ciebie. I skoro twoje widzenie wyklucza mnie z ideału miłości i zamyka tysiącem kluczy w nieskalanej, hermetycznej komnacie na obrzeżach ciebie, przynajmniej oszczędź mi słów pięknych
i wzniosłych lecz z istoty swojej fałszywych, gdyż kalasz przez to moją nagość, w której stoję przed tobą. Mój mądry diabełku zapewne nie rozumiesz, że ja dotykam twojego lęku przed bliskością, jak ty dotykasz kobiet
w wirtualnej rzeczywistości, czuję wręcz ich zapach na swojej wilgotnej skórze i udręczona toczę swoją maleńką walkę z ich pieszczotami, które zaspokajają twoje zmysły, dręczona świadomością ile ich dopuścisz do siebie: dwie, dziesięć…(?) by w orgiastycznym kręgu na jedwabnym łożu zaspokoić samotność, odrzucenie, w ofierze
z samego siebie.. Wzniosłe, prawda diabełku? Tylko czy to jest fatalizmem? A może fallizmem (?) ukrytym pod skórą bardzo, ale to bardzo płytko. Nie wiem, ukochany diabełku, ile razy zaspokajasz swoją frustrację tym życiem i swoją w nim bezradnością, w akcie onanizmu w skrytości łazienki czy pokoiku i gdybyś miał odwagę mi to wyznać było by to prawdziwsze niż deklaracje dozgonnej, idealnej przyjaźni jaką mnie obdarowujesz ukochany. I tak to mój diabełku odarłam, mam nadzieję, siebie z twojej misternie utkanej iluzji, ale nie mam wyjścia, jak wyżej napisałam, zbyt głęboko w ciebie weszłam – zboczona ze mnie niewiasta, wolałabym odwrotny układ. Kończąc ten perwersyjny liścik mam nadzieję, że moja brutalność nie zawiesi sznurka w twoim pokoiku i zrozumiesz go choć trochę, w sposób przeze mnie zamyślony. Może przyjąłbyś mnie do swojego wirtualnego świata, zawsze to jakaś odmiana… wirtualna rzeczywistość z kimś z ciała i duszy,bo jak myślę mam duszę. Pozdrawiam mój słodki diabełku – twój skarb
Lęk towarzyszy nam niemal całe życie. Zatem może lepiej się do niego przyzwyczaić, traktować jako coś zwyczajnego, niemal niezbędnego do życia... Przecież lęk nie zawsze bywa zły. Może być motywacją, powodem dla którego wciąż żyjemy..
Prześlij komentarz